6

Po jeziorze Dominickim (nie)można pływać łodziami z silnikami spalinowymi!!


10 kwietnia tego roku byłem na arcyciekawym spotkaniu zorganizowanym w Boszkowie, przez Stowarzyszenie Przyjaciół Boszkowa (w skrócie SPB). http://e-boszkowo.pl/index.php?id=64&id_artykulu=1188 Udałem się tam, gdyż dowiedziałem się, że będą tam obecni wysoko postawieni urzędnicy, funkcjonariusze policji oraz przedstawiciele innych stowarzyszeń biorący sens swojego istnienia z uroków jeziora Dominickiego. Na miejsce przybyło aż trzech funkcjonariuszy policji, wicestarosta leszczyński, przedstawiciel WOPR, z-ca dyrektora zespołu parków krajobrazowych. Na miejsce spotkania niestety nie stawił się wójt gminy Włoszakowice z powodów „osobistych” w zamian wysłany na miejsce debaty został prezes lokalnego GZK, który miał za zadanie przedstawić stanowisko gminy Włoszakowice w stosunku do bezpieczeństwa Boszkowa.

 Co mnie w tym spotkaniu zaszokowało? Przez cały czas „próby” współpracy z lokalnym samorządem, wydawało mi się, że istota współdziałania postawy obywatelskiej z lokalną polityką czy też urzędami mającymi wpływ na nasze codzienne życie to tylko marzenie. Przez okres ostatnich kilku lat, miałem okazję na własnej skórze przekonać się, że w naszej gminie postawa obywatelska jest napiętnowana i ukazywana jako „wtrącanie się w sprawy p. Waligóry”. Również i podczas spotkania organizowanego przez SPB nasz wójt raczył okazać stosunek do działalności instytucji pozarządowych. Co do innych samorządowców czy też instytucji państwowych? Szok! Wicestarosta! Dyrektor Parków Krajobrazowych! Komendant Policji! I po cóż oni przyszli? Po to aby rozmawiać o problemach... o problemach, których mogłoby się wydawać lepiej woleliby nie rozmawiać... bo i po co pokazywać ludziom ich „niemoc” na systemowy bałagan!? A jednak! Co więcej proszę Państwa... to nie było spotkanie podczas którego na mównice wyszli urzędnicy odczytując wcześniej przygotowane pisma. To była debata! Dyskusja! Czasem wręcz ostra! Jeden urząd drugiemu zarzucał niedociągnięcia, policja zaś niedociągnięcia zarzucała lokalnemu samorządowi, który udziału w dyskusji brać nie mógł, gdyż prezes GZK upoważniony został tylko do przedstawienia stanowiska gminy Włoszakowice.

 

Co się okazało podczas spotkania? Okazało się, że w Boszkowie mamy większy bałagan niż to by można było sobie wyobrazić! W ostatni weekend (17-19kwietnia) zauważyłem skuter wodny(ścigacz) na przyczepie jednego z aut zaparkowanym przed Włoszakowicką 14-tką (sklep spożywczy). Jak sądzicie, który akwen wodny był celem podróży tego kierowcy? To właśnie ten problem, problem użytkowania „pojazdów” z silnikami mechanicznymi był głównym tematem rozmów podczas spotkania organizowanego przez SPB. Organizator przedstawił uzasadnione obawy odnośnie wolnego, nieograniczonego użytkowania łodzi, ścigaczy, skuterów wodnych z silnikami mechanicznymi o dużych mocach, co przekłada się bezpośrednio na bezpieczeństwo innych letników korzystających z akwenu jeziora Dominickiego. I tutaj zaczynają się schody:

 - wicestarosta uważa, iż w mocy jest rozporządzenie Wojewody Leszczyńskiego z roku 1991r, które zakazuje użytkowania łodzi z silnikami motorowymi na akwenach województwa Leszczyńskiego;

 - w-ce dyrektor Zespołu Pakrów Krajobrazowych, uważa, iż ustawa z roku 2004 uchyla wszelakie zakazy Wojewody Leszczyńskiego z roku 1991. Na potwierdzenie swojej opinii podniesiono kilka wyroków sądów administracyjnych oraz opinię ministerstwa ochrony środowiska. Jak dosłownie stwierdził przedstawiciel Parków Krajobrazowych, każdy kto do nich zadzwoni z prośbą o informację, czy można po jeziorze Dominickim pływać łodziami z silnikami motorowymi, uzyska odpowiedź, że TAK może!;

 - policja uznała, iż nie został wydany żaden akt prawny uchylający rozporządzenie Wojewody Leszczyńskiego z roku 1991 i że w ich opinii łodziami z silnikami mechanicznymi po jeziorze Dominickim pływać nie można. Każdemu kto spróbuje, wystawią mandat... lecz z dużym prawdopodobieństwem może być on unieważniony przez sąd;

 - gmina Włoszakowice nie wyraziła żadnego stanowiska odnośnie statusu prawa, przedstawiciel gminy, p. Rafał Jagodzik stwierdził jednak, iż gmina przeciwna jest stosowaniu jednostek z silnikami motorowymi na jeziorze Dominickim... jednak jak ma zamiar stosować prawo? Tego się nie dowiedzieliśmy;

 

Dyskusja, debata pomiędzy funkcjonariuszami, pracownikami urzędów była naprawdę bardzo ciekawa. Pytano się np. dlaczego leszczyńskie starostwo nie poczyni prób uregulowania lokalnego prawa, jak to zrobiło (i dalej robi) starostwo w Wolsztynie. Lecz tutaj w-ce starosta ustalicznie przytaczał swoje stanowisko, iż nie ma takiej potrzeby gdyż istnieje rozporządzenie z 1991 roku. Pytano się w-ce dyrektora parków krajobrazowych, dlaczego oni nie wezmą na siebie obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa na ich terenie. Tutaj parki tłumaczyły się, iż nie jest to w zakresie ich kompetencji. Licznie wypowiadali się też, przedstawiciele lokalnych stowarzyszeń (PZW, Leszczyńskie Towarzystwo Żeglarskie) przedstawiając swoje argumenty wobec zagrożeń wynikających z użytkowania łodzi motorowych. Zawołania o rozsądek kierował też przedstawiciel WOPR. W dyskusji niemal nie uczestniczyła gmina Włoszakowice ograniczając się jedynie do przedstawienia swojego stanowiska. Przedstawiciel naszej gminy nie mógł powiedzieć nic, gdyż jak sam stwierdził, nie zna się na bezpieczeństwie.... i nie odniósł się w żaden sposób do istniejącego niegdyś w naszej gminie regulaminu użytkowania akwenów w gminie Włoszakowice z roku 1993, przyjętego uchwałą rady gminy, a który zakazywał używania łodzi z silnikami mechanicznymi. Dlaczego nasi samorządowcy ponownie nie przyjęli uchwały regulującej sposobu korzystania z jezior? Tego też się nie dowiedzieliśmy... nie było nikogo kompetentnego do udzielania informacji.... i to z powodów „osobistych” wójta gminy Włoszakowice.

 

Co wynikło z debaty? Wynikło tyle, że po jeziorze Dominickim można pływać łodziami motorowymi, lecz możesz dostać za to mandat, który z dużym prawdopodobieństwem zostanie anulowany przez sąd. Czyli? Jeden wielki burdel, za którego sprzątanie nikt się nie chce wziąć. Po co nam politycy, którzy nie chcą widzieć problemów?

 

W tym wszystkim najbardziej „szkoda” było mi funkcjonariuszy, przedstawicieli policji, którzy prosili i nawoływali do dostosowywania prawa lokalnego do realiów tak, aby dawać im możliwość stosowania rygoru, porządku. Bo co z tego, że policjant wystawi mandat, kiedy sąd uznaje go za bezpodstawny i niezgodny z prawem? Jaki szacunek budzi policjant, który wystawia nic nie ważne „świstki”? Mocno w pamięć zapadła mi wypowiedz policjanta, który przedstawiał swoje zdanie na temat specyfiki Boszkowa oraz problemu w postaci dystansowania się lokalnego samorządu do dostosowywania lokalnego prawa. Kto inny wie, jak tworzyć lokalne prawo... niż lokalny samorząd? Dlaczego więc tego nie czyni? Dlaczego policjantom, w sumie... pracownikom instytucji państwowej, bardziej zależy na porządku niż ludziom (politykom), którzy przed wyborami obiecywali, że chcą pracować na rzecz naszego dobra?

 

Kwintesencją dyskusji na temat użytkowania łodzi motorowych na jeziorze Dominickim wydało mi się złośliwe pytanie wobec w-ce starosty p. Kasperczaka, jeszcze niedawno – wieloletniego pracownika gminy Włoszakowice, który jako starosta uważa, że nie można używać łodzi motorowych na terenie jeziora Dominickiego. Otóż, zapytano go, czy gmina Włoszakowice nie posiada łodzi „wycieczkowej” opartej na silnikach motorowych. Odpowiedział „nic mi o tym nie wiadomo” (ręka, rękę myje). Tutaj złośliwe zdanie wtrąciłem ja, stwierdzając, że chyba w takiej sytuacji lepiej jest „nie wiedzieć”. Tutaj Pan starosta nieco zdenerwowany, odpowiedział mi „Szanowny Panie po co niszczyć porządek, który istnieje?” Odpowiedziałem, że ten porządek zbudowany jest na słabych fundamentach... a powinienem jeszcze odpowiedzieć, że porządek to rzecz subiektywna... bo według mnie, cały ten „porządek prawny” na temat możliwości użytkowania łodzi motorowych na jeziorze Dominickim to jeden wielki burdel. Starosta, który uważa, że nie można używać łodzi motorowych na naszym jeziorze „nie wie” czy nasza gmina ma łódź z silnikami motorowymi. Gmina Włoszakowice, uważa, że łodzi motorowych używać nie można, lecz na cele obsługi gości p. Waligóry czy też potrzeby przedwyborcze łajba pozbawiona masztów czy też silników elektrycznych lecz dwoma silnikami spalinowymi wypływa w rejs po jeziorze Dominickim.

 

Okazuje się, że nasz samorząd... pomimo, iż przeciwny jest łodziom motorowym, sam takowy stosuje najpewniej na zasadach „wyjątku” (wyjątek: „My możemy bo TAK, Ty nie możesz bo NIE”). Co zatem stoi na przeszkodzie, aby rada gminy Włoszakowice przyjęła uchwałę regulującą lokalne prawo, zasady korzystania z akwenów wodnych ukazując tam zakazy, nakazy, wyjątki i reguły? Dlaczego samorząd boi się robić tego, do czego jest stworzony? Czyli regulować i tworzyć lokalne prawo? Mielibyśmy z tego tytułu same korzyści... bezpieczeństwo na jeziorze, cisza, ochrona przyrody... no i nie musiałbym się śmiać z kolejnego absurdu czyli z gminnej łajby... która na jezioro według opinii jednych wypływa niezgodnie z prawem... a w opinii innych zgodnie z prawem. Kto ma rację? Do czasu unormowania prawa... chyba nikt! Lecz chyba p. Waligórze nikt nie ośmieli się wlepić mandatu.... A może aby ośmielić nasz samorząd do regulacji lokalnego prawa, warto by wynająć gminną łódź, zadzwonić po policję, poprosić o mandat... którego przyjęcia bym odmówił?

 

Jeszcze ktoś rzucił temat, aby do powstrzymania „chętnych” przed używaniem łodzi motorowych na naszym jeziorze użyć „media” (obecne tam było Radio Elka) i aby przez media poinformować ludzi, że silników spalinowych używać na jeziorze Dominickim NIE MOŻNA. Trudno jest mi się zgodzić z takim sposobem „regulowania prawa”. Nie po to mamy starostę, wójta, radnych itp. itd. aby do stosowania porządku używać media, które mają dezinformować społeczność. To nie ta epoka!

 

Kolejnymi tematami spotkania były parkingi oraz chodniki w Boszkowie. I tutaj znowu stanowisko gminy Włoszakowice przedstawił p. Jagodzik. Przedstawił to, co mu kazano przedstawić. Otóż, proszę Państwa... w Boszkowie nie ma chodników, bo ludzie nie chcą przekazywać ziemi pod chodniki. Dlaczego zaś nie ma parkingów? Odpowiedź gminy: bo ludzie nie chcą przekazywać ziemi pod parkingi. Czyli proszę Państwa, zaniedbania w Boszkowie nie są winą naszego samorządu... to NASZA WINA! Dojść by można wręcz do pewnego wniosku, że wszelakie sukcesy gminy Włoszakowice to prywatne osiągnięcia p. Waligóry! Wszelakie zaś porażki naszej gminy, to wina mieszkańców gminy Włoszakowice. To, że gmina jest bogata? To zasługa p. Waligóry... a to, że woda zalewa domostwa mieszkańców gminy? To wina klimatu i terenu! To, że pałac trójkątny został wyremontowany, to zasługa wójta... a to, że pałac w Zbarzewie się rozpadł... to wina najemców! To, że Boszkowo dostarcza ogrom podatków do skarbu gminy, to zasługa naszego włodarza, lecz to, że Boszkowo jest gminną „kulą u nogi” to już wina ludzi. Taka oto polityka naszego samorządu. Szkoda, że przedstawiciel naszej gminy mógł tylko przedstawiać stanowisko, jakie mu kazano i że nie mógł uczestniczyć w dyskusji... bo ktoś zapytał go, dlaczego wójt nie przeznaczy 3ha nieużytków posiadanych przez gminę w Boszkowie na cele parkingu... odpowiedzi udzielić nie mógł.

 

Serdeczne podziękowania dla sympatyków i miłośników Boszkowa ze Stowarzyszenia Przyjaciół Boszkowa! Robicie naprawdę świetną robotę! Gratulacje!


Komentarze
Od: ~Krzysztof (Gość) z dnia 2015-06-14 00:17:47
Dzisiaj 13.06.2015 po jeziorze Dominickim poza motorówkami pływały dwa poduszkowce.Hałas jaki powodowały te poduszkowce był niesamowity , chyba można to porównać tylko do silnika samolotu odrzutowego.To było coś nieprawdopodobnego.Hałas się niósł po całym jeziorze i okolicznych terenach.Współczuję ludziom którzy tam wypoczywają i żeglują.
Od: ~letnik gminny (Gość) z dnia 2015-04-23 08:56:56
To wy stonka Boszkowska nie wiecie że dla gminnych urzędasów są równi i równiejsi - zgodnie z zaleceniem wuja. Własne zarośnięte parkingi i plaże to przykład podejścia do turystyki, już przed wyborami było mówione że ten dziadek z tą bamberską radą i radnymi zostaną na poziomie komuny. Łódka gminna ma silnik tylko spalinowy i służy tylko na kaprysy wyborcze oraz zarobkowo. Patrząc na działania gminy - szamotanie się,propaganda sukcesu jak Boszkowo 2020. Gminie powinny być zabrane wszystkie grunty w BOSZKOWIE i to dekretem a wójtowi zakaz wstępu. Rozebrał promenadę i to już wystarczy. Mętalność kalego to dewiza radnych i wuja. Jedynie droga powiatowa w Boszkowie jest przykładem poważnego podejścia Starostwa .
Od: ~Admin (Gość) z dnia 2015-04-22 21:00:10
Mówiono mi, że wycieczkowiec p. Waligóry ma dwa silniki (sprawdzę to)... no ale jeżeli jeden... to jeden. Sprzeczać się nie będę bo i tak nie zmienia to faktu. Dzięki za sprostowanie :) Nie emigruj!! U nas jest ciekawiej! Na zachodzie... nuuda ;)
Od: ~żeglarz (Gość) z dnia 2015-04-22 20:54:36
Najpierw tyt. sprostowania: łódka gminy posiada jeden silnik, a nie dwa! Stateczek wożący turystów p. Johna również pływa na silniku...... Takich łódek jest w Boszkowie więcej! Przepis o zakazie pływania na silnikach jest martwy.... Nikt go nie przestrzega. Za czasów "komuny" przed każdym sezonem było spotkanie wszystkich wszystkich służb, właściciela jeziora, gminy, handlowców itp. Po transformacji i zmianie ustroju również w pierwszych latach obecnego samorządu, na czele którego od samego początku stał wójt Waligóra - takowe spotkania były. Lecz po latach, ten wszystkowiedzący i "słońce Włoszakowic" zaprzestał tych spotkań, bo i po co? On wiedział co należy zrobić i nikt mu nie będzie psuł szyków... Istny Putin!!! Gratulacje dla Stowarzyszeń za zajęcie się tymi problemami. Temat rzeka... Ale chyba i rzeki da się ujarzmić - nieprawdaż? Prawo miejscowe winien stanowić samorząd lokalny (Rada), wójt je wykonywać!!! A starostwo nie ma nic do tego.. ( zbędna instytucja). Jedynie jeszcze może coś wojewoda i marszałek! Ale jak to w naszym kraju : gdzie kucharek sześć - tam nie ma kto sprzątać. Hi,hi,hi. Emigruję niebawem!!!!
Od: ~Admin (Gość) z dnia 2015-04-22 19:22:49
Każdy "wyżej" niż gmina może ten temat uregulować, oczywiście posłowie również. Starostwo, również może uregulować ten temat - ale nie chce, starostwo nie widzi problemu. Największy wpływ my jako zwykli ludzie, obywatele mamy na naszych radnych. Poseł to osoba, którą widzi się w TV. Radny gminny to osoba, którą widzi się w lokalnym sklepie. Dlatego też myślę, że presja na lokalny samorząd to najprostsze wyjście. Krytyka i presja w kierunku naszych samorządowców już wiele pożytecznego uczyniła w naszym grajdziołku!
Od: Bez skrzydeł z dnia 2015-04-22 19:01:40
Adminie zastanawia mnie czy nie można obejść w procesie decyzyjnym, odnośnie tego tematu, gminy? Ktokolwiek, powiat, starosta itp. kto mógłby uregulować tą kwestię i ją raz na zawsze rozwiązać? Teoretycznie zawsze można by zainteresować tą sprawą (p)osłów, choć nie jestem przekonany co do chęci zaangażowania się w rozwiązanie tego problemu.

Kategorie

- ZABYTKOWY KOMPLEKS PAŁACOWY - ZBARZEWO!
- Absurdy z Włoszakowic
- Tematy z kategorii mało poważne, lecz ważne!
- Budżet gminy Włoszakowice za rok 2016.
- Respektowanie prawa w gminie Włoszakowice.
- Inwestycje w gminie Włoszakowice.
- Nieszczęśliwe zdarzenia na terenie gminy Włoszakowice.
- Spojrzenie na pracę samorządowców.
- Stowarzyszenie na rzecz rozwoju gminy Włoszakowice
- Wydarzenia kulturalne.
- Inicjatywa Społeczna w gminie Włoszakowice.
- Włoszakowickie cuda natury.
- Ciekawe informacje dotyczące gminy Włoszakowice.

Twój profil

Jeżeli posiadasz konto na naszym blogu Zaloguj się lub utwórz Nowy profil

Ostatnio zarejestrowani

- 2.3 Quad 4 OHC
- 2.3 quad
- 2.3L Quad HO DOHC
- dzik
- 4600 V8

Facebook