8

Nie wszystko dobre co się dobrze kończy!


Temat petycji oraz sprawy „przenoszenia dzieci klas 1-3 do dużej szkoły”  choć zakończył się pozytywnie a gmina odwołała swoje plany jest dla mnie tematem niewdzięcznym. Wspominanie procesu petycji i jej przebiegu jest dla mnie karą. Wielu być może powie mi,  iż niepotrzebnie marudzę i zamiast cieszyć się z sukcesu jaki odniosła petycja umartwiam się i mimo wygranej dalej kąsam Urząd Gminy. Uważam,  iż mam ku temu powód. Może w niektórych kwestiach będę się powtarzał  ale proszę mi wierzyć, piszę ten post z obowiązku wobec osób,  które podpisały się pod petycją  aby były pewne,  iż pomimo przekłamań, chaosu oraz braku szacunku dla mieszkańców gminy ze strony Wójta  ich podpis przyczynił się do zaniechania niedorzecznych zmian,  które planował nasz Włodarz. Cała sprawa zaczęła się w styczniu 2013 roku, kiedy to urząd gminy na swojej stronie internetowej przedstawił plan STOPNIOWEGO przenoszenia dzieci z „małej” do „dużej” szkoły aby tym samym w „małej szkole” zrobić miejsce dla przedszkolaków… i być może dla 6latków, którzy od 2014 roku obligatoryjnie będą musieli iść do 1 klasy. Pomysł ten wydał mi się głupi i niedorzeczny, ale chcąc poznać szczegóły owego procesu, zamiast od razu wyskakiwać jako przeciwnik tego pomysłu, postanowiłem zadać pytanie Panu Wójtowi odnośnie planowanych zabezpieczeń jakie szkoła ma zamiar wprowadzić aby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom klas 1-3, które ewentualnie miałyby tam trafić. Nie wiem co w takim zapytaniu mogło być denerwującego i gdzie p. Wójt wynalazł afront  ale okazało się,  że to pytanie było powodem dodania mnie do „czarnej listy” nadawców p. Wójta, czyli po prostu do czasu kiedy p. Wójt tego nie zmieni… moje wiadomości nie będą do niego trafiać. Sam pomysł jak i sytuację opisałem w poście z 15lutego jak i w komentarzach pod postem. Okazało się, iż pomysł jak i ignorancja p. Wójta powoduje spore kontrowersje, pretensje, złość czytelników blogu. Po tym jak jeden z użytkowników dosyć dosadnie przedstawił konieczność zorganizowania petycji w tej sprawie, postanowiłem ją przeprowadzić. Swoją pomoc ochoczo zadeklarowało też kilku rodziców którym bardzo dziękuje za ich wkład i poświęcenie  oraz nieprzyjemności jakie ich dotknęły. Petycję ostatecznie zapoczątkowałem 14marca, już po tygodniu zainteresowało się nią Radio Elka. I to właśnie od redaktora radia Elka p. Wójt dowiedział się,  że przeprowadzana jest petycja. W wypowiedzi dla radia z dnia 22 marca p. Wójt stwierdził,  iż za planami przeniesienia dzieci do „dużej szkoły” stoi ekonomia, która „ma swoje prawa” no i że oddzielanie dzieci od młodzieży to rzecz sztuczna. Stwierdził tak,  iż pomimo treści podanej gazecie Panorama Leszczyńska w artykule z 8 Maja 2013 roku  z wypowiedzi p. Marka Wodawskiego wynika, że już na początku lutego zrezygnowano z „oszczędnościowych/ekonomicznych” planów przenosin na późniejszy projekt przenosin ale już z powodu  „nadmiaru dzieci przedszkolnych”. 22 marca p. Wójt zapomniał co postanowił półtora miesiąca temu? Dla mnie to wygląda jak okręcanie kota ogonem  oraz jasno ukazuje,  że nie POWÓD był tutaj ważną sprawą… zaś samo przeniesienie dzieci było rzeczą priorytetową. Komuś po prostu strasznie na tym zależało i starano się wynaleźć jak najlepszy powód aby brnąć ku temu projektowi. Jaki był prawdziwy powód? Albo uwierzmy w jeden z tych,  które przedstawia nam gmina… albo sami starajmy się znaleźć odpowiedź. Takie manipulowanie prawdą od strony gminy to w tej sprawie ani rzecz pierwsza ani ostatnia  i kto się nie pogubi w tym tekście to składam gratulacje.  No ale brnę dalej. Kiedy to p. Wójt jako pierwszy od redaktora radia Elka dowiedział się o petycji, poczułem się w obowiązku pomimo tego, iż petycja nie dobiegła końca poinformować gminę o prowadzonym proteście. Zrobiłem to kilkakrotnie, 3 razy poprzez pocztę elektroniczną wysyłaną pod adres biura UG, adres radcy prawnego oraz podinspektora ds. oświaty. Nie widziałem potrzeby informowania gminy listem poleconym wysłanym pocztą, podczas gdy petycja była w toku, bo i po co miałem to robić? Raz osobiście rozmawiałem też z p. podinspektorem kiedy to spotkałem go zupełnie przypadkiem na wiejskim spotkaniu w Bukówcu Górnym 11 kwietnia. Rozmawialiśmy wtedy nie tylko o petycji  ale też również o rzekomym (zarzucanym przez gminę ) rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji przez organizatorów petycji. Jako,  iż nam, czyli organizatorom petycji kłam zarzuca instytucja,  która sama nie do końca w sposób poprawny prowadzi politykę informacyjną, była to dla mnie kwestia drażliwa. No ale o tym będzie dalej. 12 kwietnia listem poleconym o prowadzonym proteście poinformowałem Przewodniczącą Rady Gminy. 18 kwietnia przeprowadziłem dosyć długą rozmowę z Dyrektorem ZSO Panem Tadeuszem Górnym o spotkaniu,  które w sprawie przenoszenia dzieci do „dużej szkoły” organizowane było tylko dla rodziców klas drugich co wywołało spory sprzeciw rodziców dzieci młodszych i doprowadziło do zorganizowania spotkania dla szerszej grupy rodziców. Informowałem p. Górnego,  iż jestem jednym z organizatorów petycji, dlatego w takim spotkaniu powinienem uczestniczyć. Ciekawa jest też tutaj tzw. „spychologia”. Otóż Szkoła uważała,  że spotkanie organizuje Urząd Gminy, a UG uważał,  iż spotkanie organizuje Szkoła. Jak widać nikt nie chce być winny niemądrych pomysłów. Wracając do tematu…. Mimo wielokrotnych kontaktów z gminą w artykule dla Panoramy Leszczyńskiej z dnia 25kwietnia p. podinspektor raczył stwierdzić,  iż nikt się z nim nie kontaktował w sprawie petycji. No cóż… poziom wprowadzanego chaosu, dezinformacji, sprzecznych informacji skutecznie utrudniał prowadzenie petycji. Ludzie już nie wiedzieli komu wierzyć (przecież oficjalnie zarzucono nam kłam), nie wiedzieli czy dzieci przenoszą czy nie… nie znali powodów ani czy jest to faktycznie konieczne. Informowano ich,  że petycję prowadzi ktoś… kto nawet nie informuje gminy o prowadzonej petycji co jeszcze bardziej zaniża wiarygodność organizatorów protestu. O wszystkie te praktyki przeciwdziałające demokratycznemu wyrażaniu opinii przez obywateli wolnego kraju postanowiłem zapytać p. Wodawskiego lub p. Wójta podczas spotkania w szkole,  które ostatecznie zorganizowano 29kwietnia. Niestety p. Wójt zignorował spotkanie, objawiając tym samym swoje zainteresowanie tą sprawą. Zjawił się tam jako reprezentant gminy tylko p. Wodawski. Stronę instytucji edukacyjno-wychowawczej reprezentował p. Dyrektor ZSO p. Górny jak i p. Dyrektor przedszkola p. Mejza. Spotkanie rozpoczął p. Górny od opisu zmian w szkole w razie przenosin dzieci klas 1-3 (czyli na spotkaniu ponownie nastąpił powrót do omawiania przenoszenia dzieci wszystkich klas, a nie jak się wcześniej zapierano tylko klas 3). Nie przedstawiono nam żadnych zmian ani w budynku szkoły, organizacji, planowaniu boiska szkolnego jak i parkingów dla przypadku przenoszenia dzieci tylko i wyłącznie klas 3, które to „rzekomo” miały być przenoszone jako jedyne do „dużej szkoły”. Nie wiem po co przedstawiano nam zamiary, które oficjalnie przecież były odwołane no ale wszyscy słuchali z uwagą. Plany zmian proponowanych przed p. Dyrektora ZSO były dosyć pokaźne i kosztochłonne (adaptacja dwóch oddzielonych od głównej szkoły budynków na cele klas 1-3). Nie dało się tam zauważyć żadnych „ekonomicznych” powodów,  które miałyby przynieść oszczędności. Zmiany te wyglądały jakby miały służyć jednoczesnemu przeniesieniu wszystkich dzieci klas 1-3, a nie ich „stopniowemu” przenoszeniu jak to było planowane przez gminę. Czyli cały opisywany przez Pana Dyrektora projekt był odmienny od zamiarów prezentowanych wcześniej przez gminę. Na pytanie jednego z rodziców… czy na pewno te wszystkie plany zostaną zrealizowane, p. Górny wzruszył ramionami uznając,  że do niego należą tylko plany i propozycje. Wykonaniem oraz wykładaniem pieniążków zajmuje się natomiast organ wykonawczy – czyli Wójt. Odnośnie przeniesienia „samych” klas 3cich opowiedziano nam jedynie w kontekście przygotowania 2 lub 3 pomieszczeń w budynku „starej szkoły”, koszty praktycznie żadne, bez odgrodzenia od reszty szkoły, bez szczególnych zabezpieczeń, bez osobnego parkingu. Szczerze Wam powiem,  że ten kontekst bardziej pasował mi  do pomysłu „stopniowego” przenoszenia wszystkich dzieci z klas 1-3 do „dużej szkoły”. Tym bardziej, iż dyrektor przyznał,  iż piętro „starej szkoły” również dałoby się zaadoptować na cele sal lekcyjnych.  Czyli czy zatem te piękne i wspaniałe (ale odwołane ze względu na koszty) plany przebudowy budynku komputerowego i sąsiadującego z nim budynku „przy boisku” na sale dla 1-3klasistów nie były przykrywką i baśnią wygłoszoną na potrzeby spotkania z rodzicami i zatuszowania realnych, ryzykownych i oszczędnościowych planów p. Wójta, który uznając na łamach radia elka,  że oddzielanie dzieci od młodzieży to rzecz „sztuczna” chciał wepchnąć „na żywca” dzieciaczki klas 1-3 po prostu do budynku dużej szkoły? Przemawiałoby za tym i stwierdzenie,  iż dzieci przenoszono by „stopniowo”  czyli najpierw klasy trzecie, i że przenoszenie kierowane było „oszczędnościami” no i że potwierdziłoby się również zamierzenie p. Wójta,  które miało na celu zwolnić aktualnie zajmowane przez przedszkole budynki. No i nie zapominajmy o jednym…. Nikomu nie udałoby się przebudować budynków „z salami komputerowymi” i budynku „przy boisku” na potrzeby dzieci klas 1-3 do września, a właśnie to 1 września p. Wójt usilnie chciał przenieść dzieci do „dużej szkoły”. Sam projekt i pozwolenia zabrałyby wiele miesięcy…. A gdzie budowa, wykończenia? Sam p. Podinspektor niejednoznacznie wyraził się odnośnie dopięcia takich zmian „w czasie”. Czyli po co tyle czasu spędziliśmy na spotkaniu w Szkole wysłuchując baśni?  Każdy niech ocenia nieprzejrzyste zamierzenia p. Wójta w swój sposób…. Łatwiej zachować twarz wycofując się z planów opowiadając o nich „baśnie” zamiast realne plany, prawda? Łatwiej… tym bardziej,  że i tak nie dowiemy się jakie były prawdziwe zamiary. Wypowiadała się również Pani Dyrektor Mejza,  która to stwierdziła,  że w tym roku przedszkole chce przyjać  jak najwięcej 3latków, dlatego też przedszkole wymaga więcej miejsca. Następnie na „mównicę” wyszedł p. podinspektor ds. oświaty p. Wodawski. Pan Wodawski chwalił postawę Wójta i jego wsparcie dla instytucji przedszkola i szkoły mówiąc te słowa z pełnym zadowoleniem. Opuścił jednak głowę kiedy to kilku rodziców wytłumaczyło mu prawdziwe oblicze p. Wójta, i opowiedziały o tym ile to przykrych słów musiały nasłuchać się od naszego Włodarza podczas gdy kilka lat temu próbowały przekonać go do zorganizowania 9h nauczania przedszkolnego (a nie tylko 5h).  Tutaj już niektórzy rodzice niewytrzymali… i pomimo,  iż p. Wodawski uprzedzał,  iż będzie czas na „pytania” co rusz dało się słyszeć głosy, a czasem i krzyki rodziców ciekawych tego co się chcą dowiedzieć, a nie tego co im p. podinspektor chce powiedzieć. Początkowo rodzicom obiecywano wszystko, ma być świetlica? Będzie świetlica. Mają być zajęcia pozaszkolne? No to będą… nie ma problemu. Wszystko będzie cacy wspaniale i cudownie. Ale zaczęły się pytania o powody przenoszenia dzieci… jak i o ich bezpieczeństwo w szkole. Jak się okazało na 2piętrze przedszkola koło gminy… dosyć rozrzutnie jak na gminę szukającą oszczędności zorganizowane są miejsca sypialniane dla „gości gminy”. Jako,  iż mamy wspaniałą bazę noclegową w Boszkowie, a „gości gminy” mamy zapewne kilkanaście dni w roku takowe rozwiązanie z oszczędnością nie ma nic do czynienia. A podczas gdy chodzi o dobro naszych dzieci, dalsze tak bezsensowne wykorzystanie tych pomieszczeń jest wręcz wymagające potępienia. Na pytanie o możliwość wykorzystania tych pomieszczeń na potrzeby przedszkola p. Mejza odpowiedzi znaleźć nie mogła. Pan Wodawski również nie ukrywając zakłopotania i zaskoczenia, stwierdził,  iż temat sprawdzi i omówi z p. Wójtem. Za kilkadziesiąt minut jednak się poprawił i bez konsultacji z nikim stwierdził jednak,  iż na pomysł wykorzystania pokojów „sypialnianych” na pewno nie zgodziłby się SANEPID. Pytania były również o możliwość wykorzystania pomieszczeń w „małej szkole” tak aby nie trzeba było przenosić dzieci do „dużej szkoły”. Z danych prezentowanych przez Urząd Gminy wynika przecież,  że są tam wolne trzy pomieszczenia, oraz mieszkanie zwolnione przez najemcę, a dzieci ma być więcej tylko kilkanaście. No ale jak się okazało mieszkanie to przekazano już GOKowi  i może być problem z jego odzyskaniem. Tyle jest wolnych pomieszczeń w „dużej szkole” a gmina przekazuje GOKowi pomieszczenie w „małej szkole”? Reasumując „pech i niefortunność” doprowadziły do tego,  że gmina przekazała GOKowi mieszkanie… podczas gdy dobrze wie o tym,  iż będzie potrzebne miejsce dla dzieci przedszkolnej/szkolnej. Dodatkowo istotę tej niefortunnej sytuacji potęguje fakt… iż urzędnicy w ogóle zapomnieli sprawdzić czy 2gie piętro przedszkola przy gminie, wykorzystywaną aktualnie jako „sypialnie” da się wykorzystać jako pomieszczenia przedszkolne. No cóż… widać gołymi oczami,  że na ten pech wcale a wcale nie miała wpływu działalność Urzędu Gminy… tak więc nie ma wyboru! Dzieci trzeba przenosić! Odnośnie bezpieczeństwa… też różowo się to nie przedstawiało. Ogólnie… to szkoła o problemach z narkotykami młodzieży w szkole oficjalnie nic nie wie… a nieoficjalnie wypowiadać się nie może! Z wypowiedzi p. Dyrektora wyszło na to,  że nawet jeżeli któryś z młodych ludzi w szkole ma problem (niekoniecznie narkotykowy), to szkoła nawet nie za bardzo może wpłynąć na rodziców aby to zmienić. Gmina chwali się,  że „wyposażyła” szkołę w testy narkotykowe… a jak się okazało, bez zgody rodziców nawet nie można sprawdzić czy dany młody człowiek jest pod wpływem narkotyków! Reasumując – szkoła doskonale wie jak mało ma narzędzi na zwalczanie ewentualnie występujących patologii… i mimo wszystko planowano przenieść tam dzieciaczki z klas 1-3. Miałem też w końcu możliwość zapytania Pana Wodawskiego, odnośnie jego działań wprowadzających mieszkańców gminy w błąd… mówiąc w wywiadzie dla Panoramy Leszczyńskiej,  że nikt z rodziców czy organizatorów petycji nigdy nie poinformował ani urzędu ani pracowników urzędu gminy o prowadzonym proteście. Pan Podinspektor przyznał,  iż wprowadził czytelników PL w błąd! Tylko,  że gazetę przeczytało kilka tysięcy ludzi, a jego skruchę słyszało tylko kilkadziesiąt osób. Ciekawe też było wytłumaczenie na temat braku odpowiedzi z UG odnośnie moich zapytań i wiadomości. Jak to p. Wodawski stwierdził… on jest tylko urzędnikiem gminnym, a moje wiadomości zatrzymywały się na poziomie biura UG… i dalej nie były procedowane!! Wynika z tego fakt,  iż po prostu gmina o czymś nie wie, o ile takie wyjście jest dla p. Wójta bardziej odpowiednie! Pytań i odpowiedzi było tak wiele,  że jakbym miał je wszystkie przedstawić to ten długi post… wydłużyłby się 4krotnie. Minęło 1,5h lub więcej, po pewnym pytaniu ze strony rodziców… p. Podinspektor stwierdził jednak,  że gmina z planów przenoszenia dzieci zrezygnowała. Jakoś ani do mnie ani do osoby,  która zadawała to pytanie, wypowiedź p. Wodawskiego nie dotarła. Młoda mama powtórzyła zatem pytanie… a p. podinspektor powtórzył odpowiedź. Zacząłem odwracać się dookoła pytając rodziców wokół czy ja dobrze rozumiem to co słyszę. Na Sali rozgorzał szum… kilka osób natychmiast wyszło. Jedna mama wyszła z głośnymi pretensjami zarzuconymi organizatorom spotkania. Zaskoczenie widać było również na twarzach p. Dyrektora Górnego jak i p. Dyrektor Mejza. Zrobiło się nieprzyjemnie… przytrafiało się nawet usłyszeć jakąś obelgę kierowaną w stronę p. Podinspektora. Pan podinspektor stwierdził jednak,  że nie jest to spotkanie w sprawie przenoszenia dzieci klas 3 i przedszkolnych tak jak nas informowano, jest to zaś spotkanie w sprawie bezpieczeństwa w szkole (czyli UG ponownie pozwolił sobie wprowadzić mieszkańców w błąd). Jakoby broniąc się przed atakiem ze strony widowni p. Wodawski nagle znienacka zaczął atakować organizatorów petycji, tak jakby cała ta sytuacja była ich winą. Między innymi ponowił swoją wypowiedź,  że petycja wprowadza mieszkańców w błąd. Głośno poprosiłem o mikrofon, wstałem i przeczytałem p. Wodawskiemu petycję prosząc go o to aby wskazał mi gdzie w niej widzi owe wprowadzanie ludzi w błąd. Niestety na to odpowiedzi nie dostałem… zaś kolejne pretensje… tym razem o to,  że petycja zorganizowana jest za pośrednictwem wirtualnego portalu przeprowadzającego petycje. Nie do końca zrozumiałem te pretensje… dlatego trudno mi było na ten temat dyskutować, a spotkanie dobiegło właśnie końca.

Reasumując… czy faktycznie dobrym jest to co się dobrze kończy? Pomimo tego,  iż petycja przyniosła skutek i dzieci nie przeniosą do „dużej szkoły”, to ów protest pokazał nam wrogie nastawienie p. Wójta do wszystkich ludzi,  którzy mają inne zdanie niż on. I nie ważne dla niego są argumenty, nie ważne są powody. Jak ktoś myśli inaczej? To od razu jest wrogiem. Ale być może o tym wiedziałem… i wszyscy wiedzieliśmy. Nie wiedziałem jednak o metodach jakimi strona gminna walczy z tak potrzebnymi w naszym kraju instrumentami wyrażającymi opinię i oczekiwania wyborców. Przecież ta petycja nikomu nie robiła krzywdy, utworzona była w szczytnym celu, miała na celu wyrażenie obaw rodziców i rodzin małych dzieci, które miały być przeniesione do jedynego tak wieloskładnikowego kompleksu szkolnego w CAŁEJ POLSCE. Nikomu nie czyniliśmy kłopotu, nie blokowaliśmy dróg, nie protestowaliśmy na ogródku przed pałacem Wójta… jak można bardziej pokojowo wyrażać swój sprzeciw niż w sposób,  który to uczyniliśmy? Jak wygląda zachowanie strony gminnej w sytuacji przeprowadzanego protestu? Zarzuca się organizatorom petycji kłam, wprowadza się mieszkańców w błąd, wprowadza się chaos. Robi się wszystko aby jak najbardziej upodlić i podkopać autorytet i wiarygodność osób prowadzących petycje, tylko po to aby doprowadzić do tego aby nie odniosła ona sukcesu. Nie była to walka na argumenty poprzez dyskusję,  której unikano jak ognia, była zaś to walka na manipulowanie prawdą jak i realnymi zamiarami. Z brakiem szacunku dla organizatorów petycji zderzaliśmy się przez cały okres jej trwania, ale spotkanie w szkole było uwieńczeniem i  ukazaniem braku szacunku nie tylko dla nas… nie tylko dla rodziców… ale również dla kadry dyrektorskiej Szkoły i Przedszkola. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na petycję wysłaną 23kwietnia listem poleconym do Wójta Gminy Włoszakowice a którą podpisało ponad 300 osób. Czy taka jest właśnie nasza Włoszakowicka „ELITA”? Zresztą… czemu ja się dziwię? Ten Człowiek przecież kilka tygodni temu oficjalnie zarzucił kilkuset osobowej grupie mieszkańców Bukówca Górnego,  że są „marionetkami”. Ten sam człowiek „beształ” mamy próbujące wyprosić go o 9h tryb nauczania przedszkolnego. To ten człowiek przed sądem miał czelność powiedzieć mecenasowi strony przeciwnej,  że „gada bzdury za pieniądze”. Ten sam człowiek działa na naszą niekorzyść tocząc niekończące się spory ze starostwem. Dobre by to wszystko było gdyby skończyło się 10lat temu, a na stanowisko Wójta wszedłby ktoś świeży, wolny od pamiętających zeszłą epokę układzików, wolny od nienawiści do wszystkiego co ma inną opinię i otwarty na sugestie i propozycje jego otoczenia. Ktoś kto dopuszczałby do swojej świadomości fakt, iż  nie tylko to co on uważa za stosowne… jest faktycznie właściwe. Ktoś kto potrafi dyskutować i rozmawiać bez poniżania strony o odmiennej opinii. Ktoś po prostu… kto się nadaje na głowę gminy Włoszakowice. Ogólnie… jestem bardzo zadowolony z tego,  że dzieci nie są przenoszone do „dużej szkoły”, nieważne czy powodem jest nasza petycja czy też inne wywierające wpływ na Wójta powody. Ale strasznie jestem niezadowolony ze sposobów poniżania osób,  które w pokojowy i nikomu nie przeszkadzający sposób prowadzą petycję mającą w zamiarze ukazać osobom kierującym gminę uzasadnione obawy oraz sprzeciw. Na wsi już kilka osób zatrzymało mnie w rozmowie nawiązując do spotkania w Szkole. Wiele osób ma wielkie pretensje i nie ukrywa złości kierowanej do p. Wodawskiego. Ja jednak przychylałbym się jednak do jednego z twierdzeń p. Podinspektora. On jest tylko urzędnikiem gminnym, pracownikiem gminy,  który musi wykonywać zadania zlecone mu przez pracodawcę. Nie miejmy zatem pretensji do p. Wodawskiego, zamiast złościć się na tego,  który wykonuje polecenia, miejmy pretensje do tego,  który te polecenia zleca.


Komentarze
Od: ~Kola (Gość) z dnia 2013-05-24 22:15:56
Wojt całkowicie stracił twarz a może nigdy jej nie miał. Może wystarczyły mu oklaski ludzi których zmanipulował albo zastraszył.Mysle że to są ostatnie dni naszego włodarza.Ale czy wyprane mózgi naszych urzędników będą umiały pracować bez swojego ukochanego dyktatora
Od: ~KLARA (Gość) z dnia 2013-05-22 20:49:16
Pan Wlodawski jest to człowiek bardzo inteligentny dobrze wykształcony i niezwykle wrażliwy.Jego pechem życiowym jest to że spotyka na swej drodze nieodpowiednich ludzi.Na pewno zdaje sobie sprawę że za utrzymanie w gminie zatraca swoje idaały. Jest to może bolesne ale ile ludzi za chleb zmienia swój swiatopogląd. Pane Włodawski jest pan jeszcze młody coś zrób ze swoim życiem żebyś kiedyś mógł spojrzeć w lustro.Prosze w to uwierzyć żę są jeszcze ludzie którzy pana szanują.
Od: ~zizu (Gość) z dnia 2013-05-19 23:46:09
sie wypala, gorsze że obrasta w arogancje i pogarde dla swoich wyborców. To jest anormalne, on jest dla nas a nie my dla niego.
Od: ~lux (Gość) z dnia 2013-05-17 15:36:19
pięknie i fachowo opisałeś naszego włodarza. Ten człowiek powinien już dawno zrezygnować z funkcji wójta. nie ma co się oszukiwać człowiek po takim długim czasie gospodarzenia się wypala i brakuje mu pomysłów na dobre prowadzenie gminy.
Od: ~lux (Gość) z dnia 2013-05-17 15:36:10
pięknie i fachowo opisałeś naszego włodarza. Ten człowiek powinien już dawno zrezygnować z funkcji wójta. nie ma co się oszukiwać człowiek po takim długim czasie gospodarzenia się wypala i brakuje mu pomysłów na dobre prowadzenie gminy.
Od: ~Lolek (Gość) z dnia 2013-05-17 13:07:57
Logistyka i gospodarność gminnych pomieszczeń pozostawia wiele do życzenia ... Przedszkole przy pałacu dzieli przestrzeń z pogotowiem i pokojami hotelowymi, podobnie w małej szkole przekazano pomieszczenia dla GOK. Jeśli nawet to nie rozwiązuje problemu, to przypomnę, że gmina posiada wolne lokale po byłej przetwórni (obok sklepu meblowego). Owszem, pomieszczenia wymagają remontu, choć instalacje sanitarne itp. można odprowadzić z ŚDS (znajduje się na poddaszu tego budynku). Niestety, obserwując ostatnie poczynania naszych urzędników, łatwo wyciągnąć wnioski, że polityka prorodzinna nie jest ich priorytetem.
Od: ~Admin (Gość) z dnia 2013-05-17 08:38:59
Max... być może nie wszyscy się w tym orientują... ale Ty chyba komentujesz jeszcze poprzedni post w swojej wypowiedzi (a raczej mój komentarz pod ostatnim postem). ;)
Od: ~Max Kolanko (Gość) z dnia 2013-05-16 10:00:36
A co radni mogą chcieć powiedzieć nieoficjalnie o sprawach gminy? Oni są oficjalnie radnymi? Czy nieoficjalnie? To mi wygląda na jakąś totalną farsę! Czego oni się boją? Własnych poglądów? Tego że napiszesz to co stwierdzili i że w końcu ich opinia będzie na piśmie? A może boją się najwyższej władzy?

Kategorie

- ZABYTKOWY KOMPLEKS PAŁACOWY - ZBARZEWO!
- Absurdy z Włoszakowic
- Tematy z kategorii mało poważne, lecz ważne!
- Budżet gminy Włoszakowice za rok 2016.
- Respektowanie prawa w gminie Włoszakowice.
- Inwestycje w gminie Włoszakowice.
- Nieszczęśliwe zdarzenia na terenie gminy Włoszakowice.
- Spojrzenie na pracę samorządowców.
- Stowarzyszenie na rzecz rozwoju gminy Włoszakowice
- Wydarzenia kulturalne.
- Inicjatywa Społeczna w gminie Włoszakowice.
- Włoszakowickie cuda natury.
- Ciekawe informacje dotyczące gminy Włoszakowice.
- Wybory samorządowe 2018.

Twój profil

Jeżeli posiadasz konto na naszym blogu Zaloguj się lub utwórz Nowy profil

Ostatnio zarejestrowani

- mike98
- GBrozavetrov
- Brerretymaf
- 667274635
- 2.3 Quad 4 OHC

Facebook