8

Pożar stolarni we Włoszakowicach - już minął niemal rok. 1,9MLN spłonęło... Czy wiemy już coś na temat braku wody niezbędnej strażakom podczas akcji?


Czy pamiętacie może zeszłoroczny pożar w stolarni we Włoszakowicach? Byłem tam na miejscu. Zdarzenie opisywałem na blogu pod adresem: http://wloszakowice.org/index.php?module=post&id=111&category=1 a także umieściłem film z akcji gaśniczej na youtube pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=h8Jy2REcRmY&feature=youtu.be .

Czy gminie Włoszakowice udało się wyjaśnić powody oraz przyczyny znacznie ograniczonego odstępu do wody niezbędnej do gaszenia pożaru, podczas gdy hydrant stał tuż naprzeciwko płonącego obiektu? Dlaczego wozy strażackie musiały jeździć po Włoszakowicach w poszukiwaniu hydrantu z wodą a sytuację rozwiązała dopiero pompa ulokowana w stawku po drugiej stronie torów?

Szczerze mówiąc pierwszy raz byłem świadkiem akcji strażaków w takim rozmiarze działania. Było tam 8 czy nawet 9 zastępów strażackich. Do głowy by mi nie przyszło, że jest pożar… a nie ma wody do gaszenia. Stałem, obserwowałem, filmowałem i myślałem „tak chyba ma być”. Strażacy biegali, wozy strażackie krążyły… a ja, tak jak i wielu innych „gapiów” z żalem patrzyłem na właścicieli obiektu biegających i ratujących co tylko się da. Być może dalej tkwiłbym w błędzie gdyby nie sąsiad poszkodowanego, krzyczący w niebogłosy, z ogromnym żalem i złością „Za co my płacimy podatki? U mnie w hydrancie również nie ma wody!”. Zainteresowany sytuacją, zbliżyłem się nieco do gaszonego obiektu. Zauważyło i poznało mnie kilku strażaków. Jeden z nich krzyknął do mnie „Żebyś to wielkimi czerwonymi literami opisał to na stronie .ORG, nie mamy wody by gasić pożar!”. Podszedłem do policjanta zabezpieczającego teren, dbającego o to, by „gapiom” nie przytrafiła się krzywda. Do naszej rozmowy dołączył jeden ze strażaków, który stwierdzał: „Wiele można było uratować, na pewno maszyny. Niestety nie mieliśmy wody.” Policjant zaś stwierdził (mieszkaniec Włoszakowic), że jak tylko wróci do domu, to sprawdzi czy hydrant przy jego nieruchomości jest sprawny by na wszelki wypadek uniknąć sytuacji, którą widział tutaj. Rezultat był taki, że spłonął majątek wart 1,9mln PLN – czyli więcej niż połowa rocznego budżetu inwestycyjnego całej gminy Włoszakowice. Czy wynikły z tego konsekwencje?

 

Po kilku dniach po pożarze, przeczytałem na stronie gminy Włoszakowice wypowiedź prezesa Włoszakowickiego GZK stwierdzającego, że woda na miejscu zdarzenia była, hydrant doprowadzał wodę i był sprawny a osoby (to chyba było kierowane do mnie), które stwierdzają, że było inaczej rozpowszechniają nieprawdę oraz plotki. Na tym kończyła się odpowiedzialność Włoszakowickich urzędników - „O niczym nie wiemy, wszystko było idealnie, dobrze, prawidłowo”. W całej zaś gminie zaczęły się pilne remonty/wymiany hydrantów oraz linii zasilających je w wodę. Nikt jednak nie miał odwagi stwierdzić, „zawiniłem, powinienem wziąć za to konsekwencje”. Urząd gminy Włoszakowice z wójtem na czele odpowiedzialny jest za to, by istniało odpowiednie zabezpieczenie przeciwpożarowe i odpowiada za sprawność hydrantów na terenie gminy. Odpowiedzialność tą gmina scedowała na lokalny Gminny Zakład Komunalny, od którego powinna wymagać poważnego wypełniania swoich obowiązków wraz z wszelkimi tego konsekwencjami. I tutaj kiedy wójt powinien zagwizdać na „faul” spółki GZK uczynionym na mieszkańcach gminy Włoszakowice, on wbrew wszystkiemu co się stało, zaczął grać w drużynie, która najwyraźniej zawiniła. Urzędnicza solidarność okazała się ważniejsza niż obrona mienia mieszkańców gminy, ważniejszym stało się dbanie o dobro urzędników a nie obywateli. Skąd dochodzę do takich wniosków?

Będąc przekonany o tym, że jeżeli w hydrancie była woda – to był on sprawny (a tak przecież uważał prezes spółki GZK p. Rafał Jagodzik) sprawę postanowił zbadać radny Zbysław Drożdżyński. Złożył on wniosek z prośbą o udostępnienie przeglądów hydrantów w gminie Włoszakowice za ostatnie lata. Wniosek najpierw złożył ustnie… lecz bez odzewu. Kolejny wniosek złożony był już na piśmie. Zarówno wniosek jak i odpowiedź zamieszczam poniżej:

Podczas odpowiedzi na pismo p. Drożdżyńskiego, przewodnicząca rady gminy p. Irena Przezbór stwierdzała, że hydranty muszą być kontrolowane co najmniej raz na rok, lub częściej o ile zachodzi taka potrzeba. Stwierdzano jednak w odpowiedzi, że dostępu do tych przeglądów w gminie „BRAK”! Dziwne? Dla mnie okazało się to dziwne. Z tego właśnie powodu postanowiłem ponownie zadać pytanie w tej sprawie na swoją rękę.

Odpowiedź z gminy kolejny raz była „wymijająca” i unikająca podjęcia tematu „hydrantów” na terenie gminy. Wyglądała ona dokładnie tak:

Odpowiadając na Pana pismo informuję, iż Gminie nic nie wiadomo,
by podczas gaszenia pożaru brakowało wody. Indywidualne odczucia, opinie, pomówienia i plotki
to problem osób je głoszących, z którymi nie prowadzimy polemiki.

Sekretarz Gminy
Monika Klemenska

Kolejny raz dowiedziałem się jaka jest opinia urzędników z gminy, znowu nie dane mi jednak poznać faktów. Stwierdziłem, iż urząd nie może w nieskończoność zamiatać tego tematu „pod dywan”. Następny wniosek w tej sprawie otoczony był paragrafami, obowiązkami gminy oraz konsekwencjami, które mogą spotkać organ wójta o ile nadal będzie unikał wypełnienia obowiązku udostępnienia informacji publicznej. Jasno określiłem się, przytaczając odpowiednie wyroki sądu administracyjnego, że jeżeli nie dostanę odpowiedzi na zadane pytanie, to sąd będzie kolejną instancją poinformowaną o działaniach wójta Stanisława Waligóry.

Nasz włodarz nie udzielił odpowiedzi na zapytanie/wniosek radnego Zbysława Drożdżyńskiego. Wymijająco odpowiedziano również na mój pierwszy wniosek. Zdecydowano jednak odpowiedzieć po kolejnym piśmie, opatulonym konsekwencjami prawnymi. Udostępniono wreszcie protokoły z przeglądów hydrantów: http://www.gzk.wloszakowice.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=297&Itemid=26

Dlaczego urząd unikał odpowiedzi? Dlaczego udzielano odpowiedzi wymijających? Dlaczego utrudniano dostęp do informacji? Co zrobiła (lub czego nie zrobiła) „drużyna” urzędników grających przeciwko mieszkańcom? Urząd gminy powinien wymagać i sprawdzać podwykonawcę (GZK) czy wywiązuje się z obowiązków. Powinien również wyciągać konsekwencje, jeżeli podwładny w sposób powtarzający się nie wypełnia przydzielonych mu zadań. Jaka jest rzeczywistość? Po zamieszczonych na mój wniosek na stronie GZK Włoszakowice przeglądów hydrantów, zaobserwujecie, że w naszej gminie były lata, w których hydranty nie były przeglądane wcale. W innych latach, przeglądy robione były szczątkowo tylko w niektórych rejonach. Co zrobił z tym wójt? Próbował z całych sił byśmy się o tym nie dowiedzieli. To jest jednak marna zasługa. Wzorowym przykładem zaś stoi rok 2015, gdzie po nieszczęśliwym pożarze i „aferze” jaką zrobiła strona wloszakowice.org urzędnicy wzięli się w końcu do pracy. Czy zatem hydrant w miejscu zdarzenia, pożaru był sprawny? Według dokumentów przedstawionych przez GZK – nie wiemy tego, hydrant nie był sprawdzany, nie maił przeglądu. Możemy tylko wierzyć p. prezesowi Rafałowi Jagodzikowi na słowo. Jako, iż jednak byłem naocznym świadkiem, rozmawiałem ze strażakami oraz policją – ja osobiście w to wierzyć nie mogę.

Zdziwiony zaistniałą sytuacja, że wójt gminy Włoszakowice odmówił udzielenia odpowiedzi radnemu naszej gminy, zaś udzielił ją mieszkańcowi (czyli mi) radny Zbysław Drożdżyński postanowił zapytać o ten stan rzeczy na sesji rady gminy, która odbyła się kilka dni temu, tutaj proszę link:

https://youtu.be/pvgPPHxfJn8?t=2h6m22s

Jak zauważycie, Zbysław trzyma w ręce dokumenty, przeglądy hydrantów, które wójt udostępnił na mój wniosek. Urzędnik gminy, tłumacząc się Zbysławowi, stwierdzał że to nie do wójta należało kierować pytanie tylko do GZK. Jak też zauważycie, prosiłem o udzielenie mi głosu (w części obrad rady gminy nazwanej „wolne głosy i wnioski”). Przewodnicząca rady gminy niestety odmówiła. Ja zaś chciałem poinformować radnych, którzy zapewne nie wiedzą skąd Zbysław Drożdżyński trzyma dokumenty w ręce – że tłumaczenia i wymówki nie mają sensu, bo dokumenty zostały udostępnione na mój wniosek kierowany do wójta gminy Włoszakowice a nie do GZK!! Jedyna różnica między moim wnioskiem a wnioskiem Zbysława była informacja w kierunku wójta o konsekwencjach prawnych w razie odmowy udzielenia odpowiedzi! Można tutaj toczyć nieustanną „grę słów” z urzędnikami odnośnie tego gdzie i jak zadawać pytanie oraz dlaczego unikano odpowiedzi – jedno jednak wydaje się być pewne. Próbowano jak tylko można, byśmy zapomnieli o wstydliwej i strasznej w skutkach sytuacji pożaru stolarni we Włoszakowicach. 1,9MLN PLN spłonęło – urzędnicy nie widzą w tym problemu - „mówi się trudno” i wszyscy gratulują sobie nawzajem wybitnych osiągnięć w pracy. Szyderczo również przyłączam się do tych gratulacji.


Komentarze
Od: ~Admin (Gość) z dnia 2016-03-17 16:25:48
Tak sądzisz? Pamiętaj, że w konfrontacji z naszymi samorządowcami nie mamy do czynienia z ludzmi dbającymi o nasz interes. Każdy dba o swój interes. Jestem przekonany, że dwóch prawników pracujących dla gminy, w przypadku "pretensji" poszkodowanego, znalazłoby powód jego winy, zaniedbania, itp. W tej sytuacji... poszkodowany nie tylko byłby stratny z powodu pożaru lecz również pokrycia kosztów akcji gaśniczej. Było tam 9 zastępów. Na miejscu właściciela... też bym nie ryzykował. Nigdy nie jest tak źle, że by nie mogło być gorzej.
Od: ~radca (Gość) z dnia 2016-03-17 16:13:26
Stolarnia powinna pozwać ich do sądu za niedopełnienie obowiązków .
Od: ~gruby (Gość) z dnia 2016-03-13 20:55:10
a jo tak z wazeliną i jestem gospodarzem pełną gębą i nikt mi na wsi nie podskoczy
Od: ~xxx (Gość) z dnia 2016-03-07 11:49:05
O przeglądach się nie pamięta ale o czekoladkach i wyprawach jachtem po jeziorze nie na to zawsze jest czas i pieniądze .Są sprawy ważne i mniej ważne,ile takich spraw jest w naszej gminie zamiatane pod dywan?
Od: ~radny (Gość) z dnia 2016-03-07 08:20:13
Widzimy że są radni swoi i reszta . Jagodzik wiele innych spraw w czasie pracy ,a zapomniał o podstawowych przeglądach hydrantów . Oczywiście wójt jak Kaczyński niewinny.
Od: ag z dnia 2016-03-06 20:21:47
Gminie nic nie wiadomo, by podczas gaszenia pożaru brakowało wody......każdy kto był na miejscu pożaru wie że wody brakowało,ale cóż urzędnicy wiedzą lepiej
Od: ~sąsiad (Gość) z dnia 2016-03-06 09:23:17
bardzo ciekawy temat jestem ciekaw co z tego niedbalstwa wyniknie?to będzie taki mały sprawdzian.
Od: ~Strażak Sam (Gość) z dnia 2016-03-03 19:20:15
To było do przewidzenia że nikt za te błędy nie odpowie.Ręka ręke myje takie mamy realia gminne

Kategorie

- ZABYTKOWY KOMPLEKS PAŁACOWY - ZBARZEWO!
- Absurdy z Włoszakowic
- Tematy z kategorii mało poważne, lecz ważne!
- Budżet gminy Włoszakowice za rok 2016.
- Respektowanie prawa w gminie Włoszakowice.
- Inwestycje w gminie Włoszakowice.
- Nieszczęśliwe zdarzenia na terenie gminy Włoszakowice.
- Spojrzenie na pracę samorządowców.
- Stowarzyszenie na rzecz rozwoju gminy Włoszakowice
- Wydarzenia kulturalne.
- Inicjatywa Społeczna w gminie Włoszakowice.
- Włoszakowickie cuda natury.
- Ciekawe informacje dotyczące gminy Włoszakowice.

Twój profil

Jeżeli posiadasz konto na naszym blogu Zaloguj się lub utwórz Nowy profil

Ostatnio zarejestrowani

- 2.3 quad
- 2.3L Quad HO DOHC
- dzik
- 4600 V8
- k.k.w.

Facebook